Zdecydowanie częściej kupuję kosmetyki pielęgnacyjne, niż kolorowe. Ostatnio postanowiłam to zmienić. Jestem zdecydowanie użytkownikiem błyszczyków i to również postanowiłam zmienić. Dlatego poszukuję szminki idealnej. Co prawda mam ze trzy sztuki, ale wszystkie nietrafione i ich nie używam. Zanim zdecyduję się w końcu kupić szminkę, nabyłam coś pomiędzy błyszczykiem, a szminką - koloryzujący balsam nawilżający Chubby Stick od Clinique.
Chubby Stick ma wyjątkowo "nie szminkowy" wygląd. Wygląda jak gruba kredka. Stick wykręca się tak samo, jak szminkę. Clinique'owa kredka daje mniej połysku, niż błyszczyk i mniej koloru niż szminka. Jest bardziej trwała od błyszczyka, ale mniej trwała od szminki. Zapach Chubby Stick przypomina mi zapach plastelinowych kredek. Na szczęście jest on na tyle delikatny, że nie czuć go na ustach. Wybrałam kolor woppin' watermelon. Kolor w opakowaniu jest intensywnie różowy, może trochę przypomina arbuza.
Stick daje półtransparentny efekt. Jest idealny do dziennego makijażu. Sprawia, że moje usta są lekko zaróżowione. Trochę rozjaśnia naturalną barwę moich warg. Efekt utrzymuje się do momentu zjedzenia lub wypicia czegokolwiek. Daję mu duży plus za nawilżenie ust. Stick zawiera masło z mango oraz shea, olejek jojoba i wosk pszczeli. Używając go, w ogóle nie muszę sięgać po balsam do ust. Poza tym, można go nakładać bez lusterka, bez obawy, że zrobimy sobie krzywdę :)
Jak Wam się podoba Chubby Stick? Wolicie szminki czy błyszczyki?

