Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DŁONIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DŁONIE. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2013

Migdałowa pielęgnacja dłoni - The Body Shop, Almond Hand

Jakiś czas temu pokazywałam Wam krem do rąk z konopi The Body Shop (zobacz recenzję) z którego byłam bardzo zadowolona. Dzisiaj chciałabym przedstawić kolejny krem do rąk TBS w wersji migdałowej. Czy migdał sprawił równie dobre wrażenie, co zielony brat?
Almond Hand jest uniwersalnym i lekkim kremem do rąk. Pachnie apetycznie słodkimi migdałami. Krem ma rzadką konsystencję, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Z drugiej strony, miałam wrażenie, że przez taką konsystencję był mniej wydajny. Nakładałam krem raz i po chwili musiałam ponowić aplikację. Używany regularnie sprawił, że moje dłonie były gładkie, miękkie. 
Krem TBS z migdałów sprawdzi się u osób, które lubią lekkie kremy i nie mają problemu z nadmiernie szorstką skórą. Ja potrzebuję mocniejszego nawilżenia. Migdał nie poradzi sobie z zimową pielęgnacją dłoni. Ot taki leciutki specyfik na lato. Dodaję plus za opakowanie, dzięki któremu nie zmarnujemy ani kropli kremu. Jednak zielony brat wygrał. Zdecydowanie polecam mniej przyjemny zapachowo, ale za to bardziej nawilżający Hemp Protector.   

Zapraszam do śledzenia nowości u mnie na facebook'u https://www.facebook.com/urodologia ;)

niedziela, 21 kwietnia 2013

RIMMEL, 60 Seconds - Funtime Fuschia #260

Ostatnio nie planowałam zakupów lakierowych, ale... odwiedziłam moją Martę i wpadł mi w ręce piękny lakier do paznokci w odcieniu fuksji. Niewiele myśląc następnego dnia popędziłam do drogerii po wspomniany lakier. Funtime Fuschia musi być popularnym kolorem, bo znalazłam go dopiero w drugiej, odwiedzonej drogerii. 
Kolor określiłabym jako "bright fuchsia". Lakier ma moje ulubione, kremowe wykończenie. Paznokcie pomalowałam dwiema warstwami lakieru, chociaż jedna jest całkowicie kryjąca. Na wierzch użyłam top coat firmy Nail Tek. 
Lakier wymagał poprawek dopiero czwartego dnia. Zaskoczył mnie swoją trwałością. To będzie mój drugi ulubiony lakier na wiosnę/lato, zaraz po różowym chinczyku. Bardzo podobała mi się cena lakieru - 9,90 zł. Lubicie lakiery Rimmel? Znacie/polecacie podobne kolory innych marek?

niedziela, 10 marca 2013

HD Nail Polish #09, Idealny kolor na lato

Witam po krótkiej przerwie spowodowanej wakacjami. Wiem, że za oknem pada śnieg, a temperatura nie sięga 0°C, ale z tęsknoty za latem chciałabym Wam pokazać, jaki kolor towarzyszył mi podczas ostatniej podróży. Kolor co prawda nie w moim stylu, ale temperatura sprawiła, że się w nim zakochałam - idealny cukierkowo-barbiowy róż :)
Lakier kupiłam przypadkiem w jakiejś tajskiej drogerii za ok. 16 zł. Firma HD, chyba chińska, sądząc po krzaczkach w opisie produktu. Kupiłam w ciemno ze względu na kolor. Nie zawiodłam się, dwie warstwy pięknie kryją, kolor jest równie intensywny, jak w butelce. Lakier bardzo mnie zaskoczył, ponieważ po pomalowaniu, okazało się, że moje paznokcie pachną gumą balonową! :D Zapach utrzymuje się na następny dzień. Lakier trzyma się ok. 3 dni.
Na koniec chciałabym Wam pokazać, jakie dobrocie udało mi się nabyć podczas podróży. Najwięcej kosmetyków pochodzi od marki Soap&Glory, ponieważ trafiłam na niezłą promocję ;)

wtorek, 19 lutego 2013

The Body Shop, Krem do rąk Hemp Hand Protector

Zima się już prawie kończy (mam nadzieję!) więc chciałabym pokazać Wam co ratowało moje dłonie podczas mrozów. W tym roku, był to Hand Hemp Protector z The Body Shop. Krem do rąk z konopi. Brzmi dziwnie? Trochę tak, sama bym pewnie po niego nie sięgnęła, a szkoda! Bo jest bardzo dobry. Dostałam go w zestawie z innymi kremami z TBS.
Krem jest bardzo gęsty i treściwy, a jednak łatwo się rozprowadza. Pozostawia na skórze ochronną i wygładzającą warstwę, ale nie klei się i nie jest tłusty. Przy reguralnym stosowaniu widzę poprawę stanu skóry dłoni. Ręce są gładkie i nawilżone. Jedynym minusem jest zapach, który nie jest za piękny. Konopijno-ziołowy, dziwny.
Pod względem działania mogę porównać Hemp Protector do kremu do rąk z masłem shea L'Occitane. Różnią się ceną i zapachem. L'Occitane zdecydowanie ładniej pachnie i jest dwa razy droższy. Stawiam Hemp Protector na drugim miejscu wśród moich ulubionych kremów do rąk, zaraz za L'Occitane. Hemp Hand Protector kosztuje w The Body Shop 30 ml ok. 22 zł/100 ml ok. 45 zł. Ja mam wersję 30 ml, która starczyła mi na dwa miesiące. Krem jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina, aby doskonale nawilżyć dłonie.

Do wypróbowania pozostały mi jeszcze dwa inne kremy z The Body Shop. Dam znać jak się sprawdziły :) Czym chronicie dłonie przed mrozem, oprócz rękawiczek ;) ?

czwartek, 7 lutego 2013

Essie, Luxedo

Zimowych kolorów ciąg dalszy. Jednym z moich ostatnich lakierowych nabytków jest Essie Luxedo - najprawdziwszy i najciemniejszy bakłażan jaki widziałam. Oprócz czarnego Ciate, jest to najciemniejszy lakier w mojej kolekcji. Uznałam go za lakier zimowy, ale tak naprawdę Luxedo nadaje się do noszenia przez cały rok.


Lakier utrzymuje się na paznokciach ok. 3 - 4 dni. Pędzelek jest szeroki i wygodny. Dobrze się nim rozprowadza lakier. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy. Przy pierwszej widać, że to bakłażan, przy drugiej jest tak ciemny, że prawie nie widać, że to bakłażan ;) Ostatnio często go noszę, gdyż świetnie komponuje się z onyksowym misiem Tousem ;). Przy Luxedo polecam użyć base coat. Jest tak ciemny, że aż powoduje odbarwienie się płytki paznokciowej. Nie dzieje się tak przy jaśniejszych kolorach od Essie. 


Lakier kosztował 35 PLN w Super-Pharm. Ostatnio kupuję tylko lakiery Essie w Super-Pharm, muszę kupić coś innego dla odmiany ;)

Lubicie ciemne lakiery na paznokciach, czy wolicie pastele i nudziaki?   

piątek, 11 stycznia 2013

Essie, Smokin' Hot

Markę Essie poznałam stosunkowo niedawno, bo rok temu. Pierwszym lakierem jaki kupiłam był Smokin' Hot. Kolor jest piękny. Zimny, śliwkowo-szary. Nie używałam go od zeszłej zimy i stwierdziłam, że najwyższa pora go w końcu odgrzebać ;) Dlatego dzisiaj wylądował na moich paznokciach.


Ponieważ lakier ma już prawie rok trochę zgęstniał. Na szczęście nie na tyle, aby uniemożliwiało to malowanie paznokci. Chyba jest to stara wersja Essiaka, bo ma bardzo cienki pędzelek. Co prawda, jest on doskonale precyzyjny, ale ile trzeba się nim namachać, aby nałożyć go na paznokcie. Tym bardziej, że do całkowitego krycia potrzebne są dwie warstwy lakieru.


Podoba Wam się Smokin' Hot? Nie wiem czy można go jeszcze dostać. W każdym razie ja nie widziałam go ani w Super-Pharm, ani Douglasie.

niedziela, 23 grudnia 2012

Bath & Body Works, świąteczno-zimowe mydła antybakteryjne do rąk

Ostatnio opowiadałam Wam o świeczkach z Bath&Body Works. Dzisiaj chciałam przedstawić zapchy świąteczno-zimowe mydeł antybakteryjnych, bo za trzy dni mój post będzie przeterminowany ;) Przedstawione zapachy występują również w świeczkach, balsamach, żelach pod prysznic, żelach antybakteryjnych itd. Moim ulubionym produktem z B&BW są mydła do rąk i tylko je tam ostatnio kupuję. 


Pierwsze trzy mydełka są w formie pianki - Gentle Foaming Hand Soap. Bardzo przyjemne podczas mycia rąk i nie wysuszają skóry. Już o nich wspominałam przy okazji ogólnego postu o Bath&Body Works. Wybrałam następujące zapachy:

Vanilla Bean Noel - połączenie wanilii i karmelu. Słodki, ale nie za słodki. Przypomina mi zapach śmietanki do kawy w proszku.
Candy Cane Bliss - bardzo słodki zapach, połączenie kandyzowanej wanilii i mięty pieprzowej. Pachnie dokładnie tak, jak świąteczne łakocie o tej samej nazwie.
Winter Spiced Vanilla - pachnie jak aromat waniliowy do ciasta. Przyjemny, ale szału nie ma.

 
Kolejne trzy mydełka jakie wybrałam, to Deep Cleansing Hand Soap - głęboko oczyszczające mydła do rąk. Mydła mają formę gęstego żelu z lekko peelingującymi drobinkami. Bardzo podoba mi się ich forma, szkoda, że na razie nie są dostępne w Warszawie. Wybrane przeze mnie zapachy to:

Winter Candy Apple - zapach kandyzowanych jabłek ze szczyptą cynamonu i pomarańczy. Świeży i świąteczny, jeden z najładniejszych z tej serii.
Winter Cranberry - mieszanka z żurawiny, jabłek i czarnych porzeczek. Zapach świeży i apetyczny. Zdecydowanie owocowy i brak w nim wszechobecnej wanilii ;)
Iced Ginger Bread - pachnie dokładnie jak piernikowy ciastek! Połączenie imbiru z cynamonem jest ostatnio moim ulubionym połączeniem zapachowym. Chyba najbardziej świąteczny zapach ze wszystkich, które wybrałam. Mój faworyt, bardzo oryginalny zapach.



Na koniec chciałabym życzyć Wam 

Wesołych Świąt!

http://myvintagemending.blogspot.com/

piątek, 23 listopada 2012

Essie, Chinchilly

Druga połowa listopada, to już najwyższy czas aby zamienić wesołe czerwienie, mięty i róże na paznokciach, na bardziej jesienne barwy. W pierwszej jesienno-zimowej odsłonie, moje paznokcie pokazały się w kolorze Chinchilly od Essie.


Chinchilly to piękny, szaro - fioletowy, lekko "przybladzony" kolor. Przed zakupem martwiłam się, czy nie będzie wyglądał trupio na moich bladych dłoniach. Na szczęście prezentuje się bardzo ładnie i elegancko. Do całkowitego efektu krycia potrzebne są dwie warstwy lakieru. Nie robią się żadne smugi i prześwity. Pędzelek jest szeroki i lekko spłaszczony. Wygodnie się nim maluje. Na lakier użyłam top coat od firmy Nail Tek. 


13,5 ml lakieru w szklanej buteleczce kosztuje ok. 35 PLN w Super-Pharm. Bardzo sobie chwalę lakiery od Essie za jakość i kolory. Jakie są Wasze ulubione kolory jesieni na paznokciach?

środa, 17 października 2012

Essie, Too too hot

Z okazji promocji w Douglasie na lakiery Essie, kupiłam dzisiaj jeden lakier. Lakier kosztował 24,90 PLN zamiast 35 PLN. Usprawiedliwiam mój zakup zgęstnieniem czerwonego OPI i brakiem jakiegokolwiek, czerwonego lakieru w kosmetyczce.


Too too hot to piękna, żywa czerwień, delikatnie wpadająca w pomarańcz. Lubię żywy, czerwony kolor na paznokciach, który ładnie kontrastuje z moją bladą skórą dłoni. Jest to mój czwarty lakier od Essie, dlatego mogę go polecić. Szeroki pędzelek ułatwia nakładanie koloru, dwie warstwy w zupełności wystarczą. Nie pozostawia smug. Dodatkowo, łatwo się zmywa, nie muszę szorować paznokci zmywaczem.


Polecam skorzystać z Douglasowej promocji na lakiery, bo są niezłe, a cena przyjemna. W sklepie nie widziałam żadnych informacji o przecenie, na szczęście przy kasie o niej wiedzieli ;)

niedziela, 14 października 2012

Bath & Body Works, zapoznanie z marką

Bath & Body Works zadebiutował na Polskim rynku pod koniec września, otwierając dwa firmowe salony w Warszawie. Jeden w Galerii Mokotów, drugi w Złotych Tarasach. Marka pochodzi z USA, jest tam popularna i niedroga. Ceny w Polsce są trochę wyższe i nie ma tak wielu promocji, jak w Stanach. Od otwarcia salonów w Warszawie zdążyłam poczynić kilka zakupów :)


1. Świece zapachowe, 113 g, 39 PLN
- Midnight Pomegranate
- Japanese Cherry Blossom
- Twilight Wood

2. Pianka antybakteryjna do mycia rąk, 259 ml, 29 PLN
- Midnight Pomegranate

3. Żele antybakteryjne, 29 ml, ok. 6 PLN
- Midnight Pomegranate
- Fresh Picked Apricots

4. Mgiełka do ciała, 88 ml, ok. 20 PLN
- Japanese Cherry Blossom

5. Body lotion, 236 ml, 35 PLN
- Sensual Amber

6. Body cream, 226 g, 29 PLN 
- Sensual Amber

8. Balsam różany do ust, 22 g, ok. 25 PLN

Wszystkie produkty kupiłam w promocji. Większość 2 w cenie 1, reszta - 20%. Zapłaciłam prawie połowę taniej, niż kupując przy cenach regularnych, które podałam przy produktach. B&BW ma na bieżąco różne promocje np. 3 za 2.


Wszystkie zapachy są piękne! Sensual Amber i Twilight Wood są zmysłowe, Midnight Pomegranate i Japanese Cherry Blossom również są zmysłowe, ale bardziej świeże. W sklepie można dostać zawrotu głowy od ilości zapachów. Moje zapachy wybierałam prawie godzinę, ponieważ inne też mi się podobały :)




Oczywiście przez ok. trzy tygodnie nie zdążyłam przetestować wszystkiego, ale jest kilka produktów o których chciałabym opowiedzieć. Świece są super! Pierwsza, którą testuję od czasu zakupu, to Midnight Pomegranate. Jej zapach czuć w całym domu i utrzymuje się długo po zgaszeniu. Świecę palę codziennie ok 1-2h, pozostało jej ok. 1/3 pojemności.



Żel antybakteryjny najbardziej przydaje mi się w pracy. Drugi noszę w torebce. Bardzo mi się spodobały, ponieważ nie wysuszają skóry dłoni, jak to mają w zwyczaju czynić inne żele antybakteryjne, które do tej pory używałam. Poza właściwościami zabijającymi koszmarne zarazki, pięknie pachną.



Kolejnym produktem, który walczy z zarazkami jest mydło do mycia rąk w płynie. Na pewno nie muszę dodawać, że pięknie pachnie ;)



Najbardziej spodobała mi się jego konsystencja po wyciśnięciu z pompki w formie puszystej pianki. Mogę go pochwalić za nie wysuszanie rąk i zapach. Duże brawa za nie wysuszanie, biorąc pod uwagę ilość środków pieniących w składzie ;) 



Co mi się nie podoba, to wydajność. Poniższe zdjęcie prezentuje zużycie produktu po 1,5 tygodnia codziennego użytku.



Produkt, co do którego jeszcze nie wiem, czy go pokochać, czy porzucić, to balsam do ust. Fakt, nawilża, ma przyjemną konsystencję, jest w słoiczku co lubię, ale zapach.. 



Jak wąchałam go w sklepie, to bardzo mi się podobał. Kiedy był już mój i nałożyłam go na usta, przestał mi się podobać. Nazwałabym ten zapach retro różany ze starej apteki. Ja wiem, że liczy się działanie, a nie zapach, ale jak tu się cieszyć ze smrodziuchem pod nosem?! 



Używam go niecałe trzy tygodnie, powoli zaczynamy się lubić, ale nie wiem co będzie z nami dalej ;)



Ostatni produkt który kupiłam w B&BW to mgiełka o zapachu Japanese Cherry Blossom. Bardzo ładny zapach, który spotkał się już z pytaniami typu "co to za perfumy?". U mnie znalazł zastosowanie do ciała, ubrań, włosów oraz jako odświeżacz do pomieszczeń i w samochodzie. Nigdy nie miałam żadnej mgiełki, nie widziałam sensu w ich zastosowaniu, dlatego kombinuję jak mogę. Chociaż jej trwałość jest średnia, myślę, że się polubimy.

Co mogę polecić z pełną odpowiedzialnością? Świece i żele antybakteryjne :)

poniedziałek, 8 października 2012

PAT&RUB, Rewitalizujący Balsam do Rąk & Relaksujący Balsam do Rąk

Z okazji ostatnich dni VIP w Sephorze ponownie nabyłam balsam do rąk PAT&RUB o zapachu trawy cytrynowej i kokosa. Obecnie kończę używać wersję balsamu z żurawiną i cytryną. Chciałabym jeszcze przetestować balsam rozgrzewający z imbirem, cynamonem i pomarańczą. Zima będzie idealną porą na testowanie tej wersji zapachowej.



PAT&RUB, Balsam do rąk rewitalizujący z żurawiną i cytryną

Tego balsamu używam od ponad miesiąca. Zużyłam 2/3 tuby o pojemności 100 ml. Nakładam go kilka razy dziennie, noszę go ze sobą w torebce (!). Tak, jest ciężkie, ale przynajmniej mam pewność, że nie przedziurawi się i nie rozleje po torebce, jak może się to wydarzyć przy "metalowym" opakowaniu. Opakowanie z pompką jest wygodne i wydajne. Idealne na biurko do pracy ;)


Marka PAT&RUB jest znana z dobrych składów kosmetyków. Balsam nie zawiera sztucznych konserwantów, barwników i zapachów, a także składników pochodzących z ropy naftowej, silikonów, glikolu propylenowego i pegów. Większość surowców w składzie, jak ekstrakt z żurawiny, olej jojoba, masło z oliwek, woda cytrynowa, witamina E oraz roślinne substancje nawilżające i natłuszczające posiadają certyfikaty ekologiczne.


Balsam nawilża, ale pozostawia lekki, tłusty film na dłoniach. Trzeba uważać, czego się dotyka po zastosowaniu. Dodatkowo, lekko wygładza, uelastycznia i odżywia skórę. Bardzo podoba mi się jego zapach. Co prawda, w pierwszej sekundzie, pachnie jak "Ludwik", ale po chwili przez cytrynę przebija się aromat żurawiny. Podobnie pachną misie-żelki Haribo. Zapach utrzymuje się na skórze przez dłuższy czas, niż przy większości kremów do rąk. 


PAT&RUB, Balsam do rąk relaksujący z trawą cytrynową i kokosem

Świeżo kupiony balsam z trawą cytrynową i kokosem czeka na denko żurawinki, ale mogę co nieco o nim napisać, gdyż w zeszłym roku miałam przyjemność zużyć jedno opakowanie. Mój ponowny zakup jest najlepszą recenzją ;)


W działaniu jest on praktycznie identyczny jak jego żurawinowy kuzyn, jednak bardziej lubię jego oryginalny zapach. Połączenie trawy cytrynowej i kokosa, to dla mnie strzał w dziesiątkę. Testowałam go w porze zimowej i mogę mu przyznać, że łagodzi i nawilża spierzchnięte i wysuszone mrozem dłonie. Składy balsamów nie różnią się od siebie w znaczącym stopniu. Do połowy mają taki sam skład. Jednak w zielonej wersji nie znajdziemy przeciwstarzeniowej żurawiny, ale za to jest, dobre na wszystko, masło z awokado. 


Zainteresowanym polecam balsamy ze względu na, odpowiednio w kolejności, skład, zapach i działanie. Bolesna prawda jest taka, że znam lepsze mazidła do rąk jak: Mani Pedi od Estee Lauder i Loccitane z Masłem Shea. Niestety, są one dwa razy droższe. 

Tuba balsamu do rąk PAT&RUB o pojemności 100 ml kosztuje w Sephorze 45 zł, na stronie producenta 39 zł. Polecam zakup w Sephorze podczas dni VIP -20%. 

UPDATE 05.11.12: W zeszłym tygodniu rozpoczęłam używanie balsamu z trawą cytrynową i kokosem i jest to mój faworyt. Ma delikatniejszy zapach, niż wersja żurawinowa. Trawa cytrynowa i kokos bardziej wygładzają dłonie, a żurawina lepiej  je natłuszcza.