Pokazywanie postów oznaczonych etykietą THE BODY SHOP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą THE BODY SHOP. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2013

Migdałowa pielęgnacja dłoni - The Body Shop, Almond Hand

Jakiś czas temu pokazywałam Wam krem do rąk z konopi The Body Shop (zobacz recenzję) z którego byłam bardzo zadowolona. Dzisiaj chciałabym przedstawić kolejny krem do rąk TBS w wersji migdałowej. Czy migdał sprawił równie dobre wrażenie, co zielony brat?
Almond Hand jest uniwersalnym i lekkim kremem do rąk. Pachnie apetycznie słodkimi migdałami. Krem ma rzadką konsystencję, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Z drugiej strony, miałam wrażenie, że przez taką konsystencję był mniej wydajny. Nakładałam krem raz i po chwili musiałam ponowić aplikację. Używany regularnie sprawił, że moje dłonie były gładkie, miękkie. 
Krem TBS z migdałów sprawdzi się u osób, które lubią lekkie kremy i nie mają problemu z nadmiernie szorstką skórą. Ja potrzebuję mocniejszego nawilżenia. Migdał nie poradzi sobie z zimową pielęgnacją dłoni. Ot taki leciutki specyfik na lato. Dodaję plus za opakowanie, dzięki któremu nie zmarnujemy ani kropli kremu. Jednak zielony brat wygrał. Zdecydowanie polecam mniej przyjemny zapachowo, ale za to bardziej nawilżający Hemp Protector.   

Zapraszam do śledzenia nowości u mnie na facebook'u https://www.facebook.com/urodologia ;)

wtorek, 19 lutego 2013

The Body Shop, Krem do rąk Hemp Hand Protector

Zima się już prawie kończy (mam nadzieję!) więc chciałabym pokazać Wam co ratowało moje dłonie podczas mrozów. W tym roku, był to Hand Hemp Protector z The Body Shop. Krem do rąk z konopi. Brzmi dziwnie? Trochę tak, sama bym pewnie po niego nie sięgnęła, a szkoda! Bo jest bardzo dobry. Dostałam go w zestawie z innymi kremami z TBS.
Krem jest bardzo gęsty i treściwy, a jednak łatwo się rozprowadza. Pozostawia na skórze ochronną i wygładzającą warstwę, ale nie klei się i nie jest tłusty. Przy reguralnym stosowaniu widzę poprawę stanu skóry dłoni. Ręce są gładkie i nawilżone. Jedynym minusem jest zapach, który nie jest za piękny. Konopijno-ziołowy, dziwny.
Pod względem działania mogę porównać Hemp Protector do kremu do rąk z masłem shea L'Occitane. Różnią się ceną i zapachem. L'Occitane zdecydowanie ładniej pachnie i jest dwa razy droższy. Stawiam Hemp Protector na drugim miejscu wśród moich ulubionych kremów do rąk, zaraz za L'Occitane. Hemp Hand Protector kosztuje w The Body Shop 30 ml ok. 22 zł/100 ml ok. 45 zł. Ja mam wersję 30 ml, która starczyła mi na dwa miesiące. Krem jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina, aby doskonale nawilżyć dłonie.

Do wypróbowania pozostały mi jeszcze dwa inne kremy z The Body Shop. Dam znać jak się sprawdziły :) Czym chronicie dłonie przed mrozem, oprócz rękawiczek ;) ?

sobota, 29 grudnia 2012

The Body Shop, Masło do Ciała Ginger Sparkle

Linia zapachowa Ginger Sparkle pochodzi z limitowanej, świątecznej serii The Body Shop. Na imbirowo-cynamonowego ciastka polowałam odkąd pojawił się w sklepach, czyli od prawie dwóch miesięcy. Bardzo lubię masła do ciała z TBS. Przetestowałam już kilka wersji i na żadnej się nie zawiodłam. Co więcej, żadnej nie kupiłam w pełnej cenie. Zawsze czekam na zimowe lub wakacyjne wyprzedaże. Wtedy wybrane zapachy i limitki można nabyć za 50% ceny wyjściowej. Tak było i tym razem. Poczekałam cierpliwie do 27 grudnia, żeby szybciutko pobiec do sklepu. W pierwszym TBS, który odwiedziłam okazało się, że ciastek został wyprzedany już przed świętami. Na szczęście w drugim było go całkiem sporo :D


Zdążyłam się nim już kilka razy wysmarować. Doskonale nawilża skórę na całą dobę! Dodatkowo skóra jest miękka i gładka. Masełko jest na bazie masła shea (drugie miejsce w składzie, po wodzie), które świetnie działa na moją skórę. Łatwo się rozsmarowuje, wchłania się, ale pozostawia delikatną warstewkę na skórze. Nie wszyscy to lubią, ja akurat tak :) Konsystencja smarowidła rzeczywiście przypomina masło. Jest bardzo mięciutkie, a jak weźmiemy je do góry nogami, nie zmienia swojego położenia. Zapach dosyć długo utrzymuje się na skórze. Pachnie imbirowo-cynamonowo. Bardziej słodko, niż korzennie. Przypomina mi zapach cynamonowej gumy do żucia Wrigley's Big Red. 


Imbirowy ciastek przypomina mi również rozgrzewające masło do ciała Pat&Rub. Ciastek pachnie bardziej słodko i troszeczkę lepiej nawilża. Masło z Pat&Rub wygrywa pod względem naturalnego składu i pięknego, korzennego zapachu.

Masło do ciała o pojemności 200 ml kupiłam w sklepie The Body Shop za 35 zł. Jeżeli uda mi się załapać jeszcze na promocję, chciałabym kupić wersję malinową lub z orzechem brazylijskim. Pozostałe świąteczne zapachy żurawina i wanilia też pięknie pachną. 

Lubicie masełka z The Body Shop? Jakie są Wasze ulubione zapachy?