Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PEELING. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PEELING. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 grudnia 2012

LUSH, Sandy Santa - Mikołaj na mikołajki :)

Dzisiaj z okazji mikołajek napiszę o Piaskowy Mikołaju firmy Lush. Sandy Sanda to cukrowy peeling z kolekcji świątecznej. Pachnie przyjemnie, nawet nie wiem jak opisać i do czego porównać ten zapach. Jest to połączenie olejku różanego z sandałowym i pomarańczowego. Peeling ma formę mikołaja w czerwonej czapce. Jest twardy, ale kruszy się.



Mikołaj jest mocnym i ostrym peelingiem. Świetnie poradzi sobie z piętami i łokciami. Na resztę ciała używam go nie częściej niż raz na tydzień, bo jest naprawdę bardzo ostry. Dzięki zawartości olejków, które rozpuszczają się pod wpływem wody, skóra pozostaje po kąpieli nawilżona. Jedyny problem z cukrowym Mikusiem, to sposób aplikacji. Ciężko ułamać od niego kawałek, bo jest bardzo twardy. Próbowałam peelingować się nim bezpośrednio, ale wtedy zaczyna się rozpuszczać. Rozpuszczone olejki nie zasychają spowrotem i mój Mikołaj ma żółte, rozmemłane plecki...


Najlepszym sposobem użycia byłoby pokruszenie go i przechowywanie w pojemniku. W tym celu kupiłam specjalną lushową puszeczkę. Jednak szkoda mi było kruszyć Mikołaja, więc używam jej do przechowywania go. W celu użycia odkrajam kawałek Mikołaja nożem :)

Sandy Santa kosztował mnie, w przeliczeniu z dolara, ok. 21 PLN. Cieszę się, że miałam okazję go przetestować, ale nie kupię go ponownie. Jest niewygodny w aplikacji i dla mnie trochę za ostry.  

środa, 7 listopada 2012

Lush & Bath and Body Works, zamówienie z USA

Skorzystałam z uprzejmości kochanego Piotrka, który przywiózł mi dziś z Chicago pachnące zakupy. Poprosiłam go o małe, ale trochę ważące, zamówienie z Bath & Body Works i Lush'a. 


W Bath & Body Works "kupiłam" ;) pianki do mycia rąk, głęboko oczyszczające mydła do rąk oraz mini świeczki. Wszystko ze świątecznej serii zapachowej.


Z Lush'a poprosiłam o produkty z serii świątecznej: mydło Snowcake i peeling Sandy Santa oraz świeżą maseczkę Oatifix ze stałej oferty. Jako fanka żeli pod prysznic, postanowiłam dać duży kredyt zaufania dla mydła w kostce. Bardzo miłą niespodzianką jest próbka Dream Cream'u.

Zrobiło się u mnie świątecznie ;) Zaraz idę umyć ręce, nałożyć maseczkę i zrobić peeling :D 

piątek, 12 października 2012

Soap&Glory, Clean On Me & Flake Away

Marka Soap&Glory pochodzi z UK, dokładniej Londynu. Jest to marka popularna, nawiązująca designem do lat '50 i '60. Różowe opakowania z ciekawą grafiką przyciągają uwagę.



Dzięki Mamie jestem od miesiąca w posiadaniu żelu do mycia ciała Clean On Me i peelingu Flake Away. Oba produkty ślicznie prezentują sie w łazience. Oba pachną podobnie, peeling intensywniej. Zapach jest słodki, porównałabym go z perfumami Miss Dior Cherie lub Coco Mademoiselle Chanel.. Jak dla mnie, obłędny! Co więcej, utrzymuję się dłuższą chwilę na skórze.
Soap&Glory, Clean On Me


Żel pod prysznic ma kremową, gęstą konsystencję, aż ciężko go wycisnąć przez małą pompkę. Producent zapewnia gładką i miękką skórę po użyciu dzięki "wbudowanemu" balsamowi. Nie pieni się intensywnie, mam nadzieję, że to przez mniejszą ilość dentergentów-spieniaczy ;) Żel nie wysusza skóry, ale nie przesadzałabym z super-wygładzeniem i brakiem konieczności nałożenia balsamu. Minusem produktu jest dostępność. Można go kupić w UK lub zamówić przez ebay. Cena w Bootsie za 500 ml butlę, to 5,5 £. 

 
Soap&Glory, Flake Away Body Scrub


Drugi produkt z Soap&Glory, który mam przyjemność testować. Peeling jest bardzo gęsty i treściwy. Zawiera masło shea, cukier, sól, zmielone pestki brzoskwini i winogron oraz olejek z migdałów. Jest wydajny, nie potrzeba dużej ilości do "starcia" całego ciała. Świetnie wygładza i lekko nawilża skórę. Stosowałam go podczas mycia, myślę że nałożony na suchą skórę poradzi sobie nawet z piętami ;) Scrub w opakowaniu 300 ml kosztuje w Bootsie 7 £. Zapewniam, że to dobrze wydane funty.



Oba produkty polecam, kupię ponownie, jak się kiedyś skończą (są tak duże, że aż mam wrażenie, że to nigdy nie nastąpi). Są to kolejne produkty, które zaczynają mnie uzależniać swoim zapachem ;)


...a na koniec, przedstawiam całe zakupy przywiezione przez Mamę z UK:


Sukcesywnie będę opisywać resztę produktów i czekać na kolejną wizytę Mamy lub innej, dobrej duszy na Wyspach ;)