Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚWIECE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚWIECE. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 grudnia 2012

Bath & Body Works, przegląd zimowych świeczek

Jakiś czas temu zrobiłam zamówienie z Bath&Body Works z USA. Wśród nich znalazły się małe wersje świątecznych świeczek. Świeczki mają 36 g, producent zapewnia, że będą się palić przez ok. 10 - 15 godzin. Jednorazowo nie można palić świeczki więcej niż 3 - 4 godziny. Święta tuż, tuż więc, mam nadzieję, że chociaż trochę wprowadzę Was w świąteczny nastrój ;)


Zapachów świąteczno-zimowych jest mnóstwo. Wybrałam cztery:

Frosted Cupcake - pachnie wanilią, cukrem i masłem. Zapach słodki i apetyczny. Przypomina mi świeczkę z Ikei o zapachu lodów waniliowych.

Marshmallow Fireside - o zapachu pieczonych w kominku pianek marshmallow. Bardzo mi sie podoba, ponieważ nie jest przesłodzony. Zapach pianek został przełamany nutą zapachu drewna.

Cinnamon & Clove Buds - pachnie cynamonem i goździkami. Podobno jest tam wanilia, ale jej nie wyczułam :) Ten zapach podoba mi sie najbardziej, ponieważ obecnie uwielbiam wszystko co pachnie cynamonem i goździkami.

Winter - pachnie zimą :) Wyczuwam w nim zapach igieł sosnowych i drewna. Dosyć oryginalny i nie słodki. Przyszła zima, śnieg leży, więc dzisiaj zapalę tę świeczkę.


Jakie są Wasze ulubione zapachy zimowe? Czy zapach potrafi Was wprowadzić w świąteczny nastrój? Mnie zdecydowanie tak :)

środa, 7 listopada 2012

Lush & Bath and Body Works, zamówienie z USA

Skorzystałam z uprzejmości kochanego Piotrka, który przywiózł mi dziś z Chicago pachnące zakupy. Poprosiłam go o małe, ale trochę ważące, zamówienie z Bath & Body Works i Lush'a. 


W Bath & Body Works "kupiłam" ;) pianki do mycia rąk, głęboko oczyszczające mydła do rąk oraz mini świeczki. Wszystko ze świątecznej serii zapachowej.


Z Lush'a poprosiłam o produkty z serii świątecznej: mydło Snowcake i peeling Sandy Santa oraz świeżą maseczkę Oatifix ze stałej oferty. Jako fanka żeli pod prysznic, postanowiłam dać duży kredyt zaufania dla mydła w kostce. Bardzo miłą niespodzianką jest próbka Dream Cream'u.

Zrobiło się u mnie świątecznie ;) Zaraz idę umyć ręce, nałożyć maseczkę i zrobić peeling :D 

niedziela, 14 października 2012

Bath & Body Works, zapoznanie z marką

Bath & Body Works zadebiutował na Polskim rynku pod koniec września, otwierając dwa firmowe salony w Warszawie. Jeden w Galerii Mokotów, drugi w Złotych Tarasach. Marka pochodzi z USA, jest tam popularna i niedroga. Ceny w Polsce są trochę wyższe i nie ma tak wielu promocji, jak w Stanach. Od otwarcia salonów w Warszawie zdążyłam poczynić kilka zakupów :)


1. Świece zapachowe, 113 g, 39 PLN
- Midnight Pomegranate
- Japanese Cherry Blossom
- Twilight Wood

2. Pianka antybakteryjna do mycia rąk, 259 ml, 29 PLN
- Midnight Pomegranate

3. Żele antybakteryjne, 29 ml, ok. 6 PLN
- Midnight Pomegranate
- Fresh Picked Apricots

4. Mgiełka do ciała, 88 ml, ok. 20 PLN
- Japanese Cherry Blossom

5. Body lotion, 236 ml, 35 PLN
- Sensual Amber

6. Body cream, 226 g, 29 PLN 
- Sensual Amber

8. Balsam różany do ust, 22 g, ok. 25 PLN

Wszystkie produkty kupiłam w promocji. Większość 2 w cenie 1, reszta - 20%. Zapłaciłam prawie połowę taniej, niż kupując przy cenach regularnych, które podałam przy produktach. B&BW ma na bieżąco różne promocje np. 3 za 2.


Wszystkie zapachy są piękne! Sensual Amber i Twilight Wood są zmysłowe, Midnight Pomegranate i Japanese Cherry Blossom również są zmysłowe, ale bardziej świeże. W sklepie można dostać zawrotu głowy od ilości zapachów. Moje zapachy wybierałam prawie godzinę, ponieważ inne też mi się podobały :)




Oczywiście przez ok. trzy tygodnie nie zdążyłam przetestować wszystkiego, ale jest kilka produktów o których chciałabym opowiedzieć. Świece są super! Pierwsza, którą testuję od czasu zakupu, to Midnight Pomegranate. Jej zapach czuć w całym domu i utrzymuje się długo po zgaszeniu. Świecę palę codziennie ok 1-2h, pozostało jej ok. 1/3 pojemności.



Żel antybakteryjny najbardziej przydaje mi się w pracy. Drugi noszę w torebce. Bardzo mi się spodobały, ponieważ nie wysuszają skóry dłoni, jak to mają w zwyczaju czynić inne żele antybakteryjne, które do tej pory używałam. Poza właściwościami zabijającymi koszmarne zarazki, pięknie pachną.



Kolejnym produktem, który walczy z zarazkami jest mydło do mycia rąk w płynie. Na pewno nie muszę dodawać, że pięknie pachnie ;)



Najbardziej spodobała mi się jego konsystencja po wyciśnięciu z pompki w formie puszystej pianki. Mogę go pochwalić za nie wysuszanie rąk i zapach. Duże brawa za nie wysuszanie, biorąc pod uwagę ilość środków pieniących w składzie ;) 



Co mi się nie podoba, to wydajność. Poniższe zdjęcie prezentuje zużycie produktu po 1,5 tygodnia codziennego użytku.



Produkt, co do którego jeszcze nie wiem, czy go pokochać, czy porzucić, to balsam do ust. Fakt, nawilża, ma przyjemną konsystencję, jest w słoiczku co lubię, ale zapach.. 



Jak wąchałam go w sklepie, to bardzo mi się podobał. Kiedy był już mój i nałożyłam go na usta, przestał mi się podobać. Nazwałabym ten zapach retro różany ze starej apteki. Ja wiem, że liczy się działanie, a nie zapach, ale jak tu się cieszyć ze smrodziuchem pod nosem?! 



Używam go niecałe trzy tygodnie, powoli zaczynamy się lubić, ale nie wiem co będzie z nami dalej ;)



Ostatni produkt który kupiłam w B&BW to mgiełka o zapachu Japanese Cherry Blossom. Bardzo ładny zapach, który spotkał się już z pytaniami typu "co to za perfumy?". U mnie znalazł zastosowanie do ciała, ubrań, włosów oraz jako odświeżacz do pomieszczeń i w samochodzie. Nigdy nie miałam żadnej mgiełki, nie widziałam sensu w ich zastosowaniu, dlatego kombinuję jak mogę. Chociaż jej trwałość jest średnia, myślę, że się polubimy.

Co mogę polecić z pełną odpowiedzialnością? Świece i żele antybakteryjne :)