Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MYDŁO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MYDŁO. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Lody bakaliowe w formie mydła? LUSH, Sultana of Soap

Świeże lody bakaliowe, biała czekolada, orzechy, rodzynki bakalie. Czy dzisiaj będzie jakiś przepis na pyszny deser? Nie, dzisiaj będzie mój nowy ulubieniec do mycia - Sultana of Soap od Lush. Nie dość, że apetycznie pachnie, to jeszcze apetycznie wygląda. Nie mogę się zdecydować, czy wolę Sultanę czy jednak Honey, I washed the kids, nad którym ostatnio rozpływałam się w zachwytach.

Sultana of Soap, jest najbardziej kremowym mydłem, ze wszystkich mydeł firmy Lush. Jest nawet bardziej kremowa, niż mój zimowy hit Snowcake. Nie wysusza mojej skóry, tak jak tradycyjne mydła i żele pod prysznic z supermarketu/drogerii. Aby nie było za słodko, dodam, że podczas używania odpadają z mydła suszone kawałki bakalii. Mi to nie przeszkadzało. Ponieważ mydło jest bardzo kremowe, mam wrażenie, że przez to szybciej się zużywa - szybciej rozpuszcza przy kontakcie z wodą i ciałem. 100 g kostka Sultana of Soap kosztowała 3,35£.

Lubicie naturalne mydełka? Polecacie jakieś inne firmy?   

niedziela, 17 marca 2013

Lawendowa Farma, Miód z Lawendą, ręcznie robione mydło

Na początku tego roku złożyłam moje pierwsze zamówienie w Lawendowej Farmie. Na Lawendowej Farmie Pani Ewa tworzy mydła i kosmetyki. Zamówiłam balsam w kostce, mydło z miodem i lawendą oraz Plastelinkę Muminka, która bardzo przypomina Lushowy Angels on Bare Skin. Dzisiaj chciałabym przedstawić mydło naturalne "Miód z Lawendą". 
Mydła z Lawendowej Farmy są świeże, wyrabiane ręcznie na zimno. Mają naturalne składy i zapachy. Moje mydełko zawiera oliwę, miód, mielone płatki owsiane i masło shea. Dzięki temu jest delikatne dla skóry i nie wysusza jej. Zapach w opakowaniu jest bardzo intensywny, nie byłam pewna, czy go polubię. Pod prysznicem i w zetknięciu ze skórą jest delikatny i przyjemny. Pachnie ziołowo lawendą. Mydło nie pieni się lecz tworzy kremową warstwę myjącą. Kawałki płatków owsianych delikatnie peelingują. Kostkę podzieliłam na trzy części. Jedna poszła pod prysznic, druga jako mydło do rąk. Mydło jest bardzo wydajne, zdecydowanie bardziej niż moi Lushowi ulubieńcy. 
Bardzo polubiłam Lawendową Farmę i na pewno kiedyś do niej wrócę. Chciałabym wypróbować jeszcze mydła z kokosem i plastrem miodu oraz masę innych kosmetyków, jak balsamy, masełka shea, świece sojowe czy mazidła do ust. Dla mnie Lawendowa Farma jest częściowo polskim odpowiednikiem Lusha, na pewno bardziej naturalnym i bardziej przystępnym cenowo :) 110 g kostka mydła kosztuje 11 zł.

czwartek, 21 lutego 2013

LUSH, Honey I Washed The Kids Soap Bar

Honey I Washed The Kids, to moje kolejne mydło w kostce firmy Lush po Snowcake. Na początku zaznaczę, że nie lubię mydeł w kostce. Wyjątkiem są mydła Lushowe, które szybko zdążyłam pokochać. Honey I Washed The Kids urzekło mnie wyglądem i zapachem. Beżowa, kremowa kostka przykryta plasterkiem miodu. Pachnąca jak toffi, miód i pomarańcze. To połączenie zapachowe tak mi się podoba, że wręcz marzę o balsamie lub perfumach o tym zapachu.
Zapach to jedno, drugie to działanie. Mydło prawie w ogóle się nie pieni, jest bardzo kremowe i pokrywa ciało aksamitnym musem. Jest delikatne dla skóry i nie wysusza jej. Świetnie sprawdza się jako mydło do rąk. Po umyciu nie trzeba szybko biec po krem, a dłonie pachną przepięknie przez dłuższą chwilę. Tak lubię Honey I Washed The Kids, że wolę myć się nim cała. 
https://www.lush.co.uk/
Za 100 g kawałek zapłaciłam 3,40£, ok. 17 PLN. Nie jest to mało, jak na mydło, ale były to dobrze zainwestowane pieniądze :) 100 g kostkę podzieliłam na trzy części. Całość wystarczyła mi na 3 tygodnie. 

Zostałam fanką Honey I Washed The Kids i polecam je wszystkim. Kupię je ponownie, ale najpierw chciałabym sprawdzić Sultana of Soap i Sexy Peel. Używałyście godnych polecenia mydeł w kostce dostępnych w Polsce? Polecacie któreś z Lusha?

niedziela, 3 lutego 2013

ORGANIQUE, Glicerynowe mydełko piernikowe

Ostatnio coraz częściej robię zakupy w Organique. Przy pierwszych zakupach Pani wręczyła mi kartę do zbierania stempelków. Za każde wydane 20 zł otrzymujemy jeden stempelek. Za 10 stempelków dostajemy prezent od firmy - kulę do kąpieli lub mydełko na wagę. 
Jakiś czas temu udało mi się uzbierać 10 stempelków (wiem, wiem jeszcze nie pisałam o produktach z Organique - wszystkie są w fazie testów ;)) i wybrałam mydełko piernikowe. Według mnie pachnie najładniej ze wszystkich mydeł. Zapach przypomina mi trochę ciastka z The Body Shop. Jest słodki i imbirowy.


Mydło trochę drapie skórę przez zawartość ziaren maku. Ładnie pachnie i wygląda, ale nie ma takiego szału i nie zachwyciło mnie, tak jak mydło z Lush (klik!). Mydełko skończyło jako mydło do rąk :) Pewnie sama go sobie nigdy nie kupię, ale jak znowu uzbieram stempelki, to chętnie przetestuję inny zapach. Mydło kosztuje ok. 14 pln za 100 g. Nie wiem ile gram ma moja porcja. Nie pytałam, to prezent w końcu :)

Lubicie markę Organique? Jakie produkty polecacie? Ja dopiero zapoznaję się z ich kosmetykami :)

wtorek, 8 stycznia 2013

LUSH, Snowcake Soap - śnieżne ciasto do kąpieli

Moja Lushowa historia o Snowcake, będzie historią o fance żeli pod prysznic, która pokochała mydła w kostce. Może nigdy nie byłam fanatyczką żeli. Po prostu uważałam, że mydło w kostce nadaje się tylko do mycia rąk w kuchni, ewentualnie łazience. Jak się później okazało, nic bardziej mylnego. Przeglądając różne strony i blogi zauważyłam, że wiele dziewczyn chwali Lushowe mydełka. Postanowiłam zamówić na próbę jedno z najpopularniejszych mydeł z kolekcji świątecznej - Snowcake.


Kiedy wyczekiwane mydełko do mnie dotarło, miałam mieszane uczucia. Wyglądało dziwnie i uznałam jego zapach za nieciekawy... Biała kostka była posypana złotym brokatem i miała nierówną konsystencję. Zapach przypominał mi coś pomiędzy klejem, a plastelinowymi kredkami. Po pierwszej kąpieli stwierdziłam, że Lush nie oszukuje mówiąc, że Snowcake to najbardziej kremowe mydło z ich oferty. Rzeczywiście! Mydło ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję i nie pieni się zbytnio.


Po kilku kąpielach zauważyłam, że skóra po zastosowaniu śnieżnego ciastka jest zmiękczona i wygładzona. Po kąpieli nie miałam nieprzyjemnego odczucia ściągnięcia, jakie przeważnie pojawia się u mnie po użyciu żelu pod prysznic. Po kilku seansach ze Snowcake polubiłam też jego zapach. Teraz pachnie dla mnie marcepanem i różami. Całe, niepokrojone mydło rzeczywiście trochę przypomina ciasto :) 
https://www.lush.co.uk/product/5698/Snowcake-Soap-100g

Mydło jest sprzedawane na wagę, 100 g kosztuje ok. 6 $. Moją 150 gramową porcję podzieliłam na trzy części i każdą z nich używałam ok. dwa tygodnie. Bardzo polubiłam to mydło i na pewno wrócę do niego za rok. Snowcake jest dostępny w limitowanej kolekcji świątecznej.

niedziela, 23 grudnia 2012

Bath & Body Works, świąteczno-zimowe mydła antybakteryjne do rąk

Ostatnio opowiadałam Wam o świeczkach z Bath&Body Works. Dzisiaj chciałam przedstawić zapchy świąteczno-zimowe mydeł antybakteryjnych, bo za trzy dni mój post będzie przeterminowany ;) Przedstawione zapachy występują również w świeczkach, balsamach, żelach pod prysznic, żelach antybakteryjnych itd. Moim ulubionym produktem z B&BW są mydła do rąk i tylko je tam ostatnio kupuję. 


Pierwsze trzy mydełka są w formie pianki - Gentle Foaming Hand Soap. Bardzo przyjemne podczas mycia rąk i nie wysuszają skóry. Już o nich wspominałam przy okazji ogólnego postu o Bath&Body Works. Wybrałam następujące zapachy:

Vanilla Bean Noel - połączenie wanilii i karmelu. Słodki, ale nie za słodki. Przypomina mi zapach śmietanki do kawy w proszku.
Candy Cane Bliss - bardzo słodki zapach, połączenie kandyzowanej wanilii i mięty pieprzowej. Pachnie dokładnie tak, jak świąteczne łakocie o tej samej nazwie.
Winter Spiced Vanilla - pachnie jak aromat waniliowy do ciasta. Przyjemny, ale szału nie ma.

 
Kolejne trzy mydełka jakie wybrałam, to Deep Cleansing Hand Soap - głęboko oczyszczające mydła do rąk. Mydła mają formę gęstego żelu z lekko peelingującymi drobinkami. Bardzo podoba mi się ich forma, szkoda, że na razie nie są dostępne w Warszawie. Wybrane przeze mnie zapachy to:

Winter Candy Apple - zapach kandyzowanych jabłek ze szczyptą cynamonu i pomarańczy. Świeży i świąteczny, jeden z najładniejszych z tej serii.
Winter Cranberry - mieszanka z żurawiny, jabłek i czarnych porzeczek. Zapach świeży i apetyczny. Zdecydowanie owocowy i brak w nim wszechobecnej wanilii ;)
Iced Ginger Bread - pachnie dokładnie jak piernikowy ciastek! Połączenie imbiru z cynamonem jest ostatnio moim ulubionym połączeniem zapachowym. Chyba najbardziej świąteczny zapach ze wszystkich, które wybrałam. Mój faworyt, bardzo oryginalny zapach.



Na koniec chciałabym życzyć Wam 

Wesołych Świąt!

http://myvintagemending.blogspot.com/